O przyszłości MOSiR "Centrum". Wywiad z Robertem Myśliwym

Wywiad z nowym dyrektorem MOSiR "Centrum" w Wodzisławiu Śląskim przeprowadziło Miasto Wodzisław Śląski. Zachęcamy do zapoznania się z rozmową, w której Robert Myśliwy mówi o swoich planach, motywacjach i wizji rozwoju miejskiej infrastruktury sportowo-rekreacyjnej.
Redakcja: Co stanowiło dla Pana główną motywację do objęcia stanowiska dyrektora MOSiR „Centrum”?
Robert Myśliwy: Praca poza miejscem zamieszkania oraz perspektywa utworzenia spółki na bazie infrastruktury dotychczasowej jednostki budżetowej. To były dwie najważniejsze motywacje. Pierwsza pewnie brzmi dość enigmatycznie, dlatego spieszę wyjaśnić. Do pracy mam 25 minut drogi samochodem. W dwie strony to blisko godzina. W ciągu dnia to czas tylko dla mnie. Swoista „śluza”, w której mogę zaplanować dzień, posłuchać muzyki, oczyścić umysł ze zbędnych myśli. Sportowa spółka gminna to z kolei ciekawe wyzwanie prawno-organizacyjne, a także w pewnym stopniu biznesowe. Ta koncepcja sprawiła, że zdecydowałem się wystartować w konkursie na stanowisko dyrektora MOSiR „Centrum” w Wodzisławiu Śląskim.
Red. Jakie są Pana najważniejsze priorytety na pierwsze 12 miesięcy w nowej roli?
RM: Priorytetem, zgodnie z uchwałą intencyjną Rady Miejskiej, jest przygotowanie gruntu pod nową spółkę. Wymaga to m.in. zdefiniowania obszarów działalności jednostki, które mają potencjał do generowania dochodów. Spółkę gminną powołuje się bowiem po to, by z jednej strony zaspokajała potrzeby mieszkańców, a z drugiej miała zdolność do utrzymania się ze swojej działalności. Po drodze trzeba skupić się na rzeczach bardziej prozaicznych, np. akcji „Ferie w mieście” i „Wakacje w mieście” czy przygotowaniu obiektów do aktywności sezonowej. Planuję także zmiany w strukturze organizacyjnej. Priorytetem ma być sportowa i rekreacyjna działalność MOSiR, która dotychczas ustępowała miejsca bieżącemu administrowaniu obiektami. Jeśli chodzi o stronę inwestycyjną, jeszcze w tym roku zamierzamy poszerzyć ofertę Krytej Pływalni „MANTA” o nową strefę spa i przygotować dokumentację do budowy całorocznego boiska piłkarskiego ze sztuczną nawierzchnią.
Red. Jak ocenia Pan aktualny potencjał infrastruktury sportowo-rekreacyjnej Wodzisławia Śląskiego i jakie zmiany chciałby Pan wprowadzić?
RM: Bezdyskusyjnie największy potencjał mają Rodzinny Park Rozrywki „Trzy Wzgórza” oraz Ośrodek Rekreacyjny „Balaton”. „Trzem Wzgórzom” brakuje dziś wyrazistego elementu, który stałby się jego wizytówką. Planowany w tym miejscu wodny plac zabaw może taką funkcję spełnić [mowa o inwestycji, na którą miasto wynegocjowało dofinansowanie w wysokości przeszło 6 mln zł w ramach Funduszy Europejskich dla Śląskiego 2021-2027]. Należy tam także bardziej rozwinąć usługi gastronomiczne. Warto też pomyśleć o nowych atrakcjach, takich jak boulder czy siłownia plenerowa z regulowanym obciążeniem, czego mi osobiście brakuje. „Balaton”, połączony ścieżką spacerową z Basztą Rycerską, jest niemal kompletny jako produkt turystyczny. Uzupełnienie tej oferty o stałego najemcę gastronomicznego „Syrenki”, rozbudowę o dodatkowe elementy ścieżki edukacyjnej i domki kempingowe pozwoliłoby uczynić to miejsce perłą wodzisławskiej oferty rekreacyjnej. Stadion Aleja i część infrastruktury boiskowej w dzielnicach wymaga ingerencji inwestycyjnej.
Red. Jakie inwestycje w infrastrukturę sportową lub rekreacyjną uważa Pan za najpilniejsze?
RM: W dalszej perspektywie marzy mi się wielofunkcyjna hala sportowa w Wodzisławiu Śląskim oraz stadion z pełnowymiarową tartanową bieżnią lekkoatletyczną. To jednak plany długoterminowe. Dziś za priorytet uważam renowację zaplecza czterech dzielnicowych boisk oraz przynajmniej częściową rewitalizację widowni i parkingu przy Stadionie Aleja.
Red. Jakie wyzwania widzi Pan w zarządzaniu tak szerokim portfolio obiektów i wydarzeń, i jak zamierza Pan im sprostać?
RM: Samemu niewiele można dokonać. W tym przypadku najważniejsze będzie dobrze poukładać pracę MOSiR, tworząc rozumiejący swoją misję społeczną i siebie nawzajem zespół. Oczywiście inaczej będzie to wyglądało w ewentualnej spółce miejskiej, a inaczej wygląda dziś w jednostce budżetowej. Trzeba sporo wymagać od siebie i odpowiednio motywować najbliższe otoczenie do intensywnej i nastawionej na wysoką jakość pracy. Najważniejsze jest, by na co dzień pamiętać, po co jest MOSiR i dla kogo jesteśmy.
Red. Które wydarzenie lub projekt z Pana dotychczasowej kariery uważa Pan za największe osiągnięcie i dlaczego?
RM: To dzień, w którym pracownice portierni w Powiatowym Centrum Sportu zaczęły przynosić kwiaty z domu do pracy, bo uświadomiły sobie, że ważne jest, czy przebywamy w jasnym, zadbanym otoczeniu, czy w miejscu mrocznym i przygnębiającym. W pracy spędzamy sporą część życia, a nasze nastroje, motywacja, satysfakcja z tego, co robimy lub jej brak przenoszą się na klientów i gości. To był dla mnie symbolicznie największy sukces, bo ludzi zmienić jest najtrudniej. Oczywiście po drodze były też inne ważne momenty zawodowe: ciekawe projekty turystyczne i artystyczne w liceum, które realizowałem jako nauczyciel i wychowawca, „cegiełki”, które dołożyłem do infrastruktury miejskiej i powiatowej jako naczelnik edukacji, kultury i sportu czy dyrektor dwóch instytucji samorządowych. Były to m.in. plaża miejska czy saunarium. Warto jednak pamiętać, że na sukces zawsze składa się wysiłek wielu osób.
Red. Czy planuje Pan kontynuować dotychczasowe wydarzenia i inicjatywy MOSiR-u, czy też zamierza Pan wprowadzić nowe?
RM: Jedno i drugie. Oczywiście planuję kontynuować projekty mojego szanownego poprzednika, w szczególności organizację rozpoznawalnych w regionie wydarzeń biegowych, wyjazdów turystycznych czy akcji wakacyjnych dla dzieci. Równocześnie chciałbym wzbogacić ofertę o własne pomysły, m.in. turnieje dzielnic, klub kibica czy amatorskie ligi sportowe.
Red. Co najbardziej inspiruje Pana w pracy na rzecz społeczności lokalnej?
RM: Inspirująca jest sama idea samorządu terytorialnego. To wspólnota ludzi, którzy postanowili wspólnie zaspokajać swoje potrzeby, tworząc takie instytucje jak nasza. Dlatego tak ważna jest współpraca między różnymi środowiskami społecznymi, otwartość na odmienne punkty widzenia oraz dbałość o tych, którzy są w mniejszości i tych, którym los poskąpił szczęścia. To przywilej móc pracować na rzecz społeczności lokalnej i widzieć efekty swojej pracy.
Red. Co Pan robi w wolnym czasie, żeby „naładować baterie”?
RM: Najczęściej spaceruję z moim psem albo wyjeżdżam z rodziną w góry.
Red. Czy jest jakaś dyscyplina sportowa, którą Pan uprawia lub pasjonuje się nią jako kibic?
RM: Najchętniej gram i oglądam siatkówkę, w szczególności plażową. Lubię tenis stołowy i ziemny oraz badmintona. Jako ratownik WOPR preferuję sporty wodne, ale moją późną sportową miłością jest aikido.
Red. Jeśli miałby Pan zachęcić mieszkańców do jednej aktywności fizycznej na obiektach zarządzanych przez MOSiR „CENTRUM”, co by to było i dlaczego?
RM: Młodzież najchętniej zaprosiłbym do skateparku na „Trzech Wzgórzach”, to najlepszy tego typu obiekt w regionie. Oczywiście to sport nieco ekstremalny, szczególnie na naszym obiekcie. Latem warto popływać na deskach SUP lub powędkować na „Balatonie”. Na pewno jogging, kąpiele w zimnej wodzie i długie spacery z czworonogami dodadzą nam sił i sprawią, że świat wokół będzie wyglądał dużo atrakcyjniej. MOSiR serdecznie zaprasza!
Dziękujemy za rozmowę. Życzymy powodzenia w realizacji ambitnych planów, skutecznego budowania zespołu oraz wielu sukcesów, zarówno tych infrastrukturalnych, jak i tych mierzonych codzienną aktywnością i satysfakcją mieszkańców naszego miasta.


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!